środa, 8 maja 2013

Poetka ( Wiersz biały, maj 2013 )

Nikt nie zrozumie,
co ma w sercu zakochana poetka.
Zamyka uszy na dźwięki,
powiekami zasłania okno na duszę,
nie chce pokazać swego serca.
Nikt nie zrozumie jej łez,
nikt nie odczyta, pośpiesznie zapisanych słów.
Nikt, zwłaszcza ten, przez którego krwawi dusza.
I płakać będzie poetka,
od wschodu do zachodu.
I żałować uczucia będzie,
dla którego straciła część siebie.

Niewinne łzy ( Wiersz biały, maj 2013 )

Ten świat
niegdyś pełen barw,
dziś kąpie się w szkarłacie.
To obraz czerwieni,
w czarno-białych ramach.
To uczucie, które zasłoniło świat.

Szczęśliwe zakochani powiadają,
że miłość uskrzydla,
nadaje barw bieli.
To jest dramat tej,
co tyle szczęścia nie miała.

Miłość jednostronna trzy tylko barwy przybiera,
biel, czerń i krwawą czerwień.
Kochać?
Nie kochać.
Nienawiść łatwiejsza,
nienawiść naturalna.

Jednostronna miłość,
czasem w nienawiść się zmienia.
To nie łzy,
to niewinne uczucie krwawi. 

wtorek, 7 maja 2013

Do nieśmiałości ( wiersz biały, maj 2013 )

Nieśmiałości, zdradliwa matko!
Kłamliwa doradczyni,
okrutna, okrutna pani!
Co mi po miłości,
gdy jedyne co zrobić potrafię,
to spojrzeć w jego oczy,
zarumienić się,
uciec wzrokiem w inny kąt?
Co mi po miłości,
gdy słowa wypowiedzieć nie potrafię?
Co mi po niej, skoro krok w przód
nie na moje jest nerwy,
nie na moje jest siły.
Nieśmiałości! Oh wypuść mnie,
daj opuścić swe objęcia!
Kocham go, kocham,
lecz nie powiem słowa.
Czerwienią ozdabiasz me policzki,
sznurem związujesz usta,
każesz spuścić wzrok,
jak cnotliwej panience sprzed wieków.
Nieśmiałości!
Nieszczęsna przyzwoitko!
Tak mnie chronisz,
tak dbasz,
abym nie zaznała szczęścia

czwartek, 2 maja 2013

Znak ( wiersz biały, Maj 2013 )

Psychiczny masochizm,
słodka trucizna,
lek który okazał się narkotykiem,
mentalna burza
i ten łzawy deszcz
 delikatnie obmywający świat dookoła,
świat w którym uczucia żyją własnym życiem...
Ja.
Ty.
My?
Nie.
Ja.
Ty.
Osobno.
Połączyła nas jakaś nić,
ale żadne z nas nie przyznaje się do jej obecności.
Spoglądając tęsknym wzrokiem,
czuję, że nie wypowiem tego na głos.
A czego?
Tego.
Tego?
Tak. Tego, że kocham.
Bo to prawda. Kocham.
Ciebie.
Twoje oczy, tak ciemne i nieodgadnione,
twój uśmiech, kryjący tajemnicę
i twój głos, często niepewny swego.
Upadł na ziemie róży płatek
to był znak...
tylko...czego?

piątek, 26 kwietnia 2013

Słowo ( kwiecień 2013 )

Z tyłu zeszytu, ukryte przed nauczyciela wzrokiem,
na głos nigdy nie czytane przed zmrokiem,
najskrytsze myśli, poetyckie pragnienia,
pozytywne słowa wśród bólu i cierpienia.
Tył zeszytu, spowiednikiem poetki,
słowa delikatnie jak złociste nagietki.
Świat to tylko słowo dla poety,
równocześnie wzniosłe jak wolność i zwyczajne jak rolety.
Świat jest słowem, słowem zapisanym,
jak kolor, nigdy nie opisanym.


 Kolejne dzieło z matematyki, tym razem o dziwo nie o miłości :P

Blizna duszy ( Kwiecień 2013 )

Każde uczucie cię zmienia,
choć nie zawsze świat zmiany docenia.
Uczucie to rana, przekleństwo,
ból, niebezpieczeństwo.
Minie? Z pewnością.
Ustąpi przed nową codziennością,
lecz żadna maść cudowna
i żadna magia niewiarygodna,
blizn z duszy nigdy nie wymaże
i tylko czas konsekwencje pokaże.

^Czyli na wolnej matmie gimnazjaliści się nudzą :P Bo przecież po egzaminach jesteśmy taaaacy zmęczeni, że musieliśmy mieć same wolne lekcje ^^

środa, 24 kwietnia 2013

Hemoglobina w krwinkach, ty w mej głowie ( Kwiecień 2013, egzaminy )

Jak myśleć? Jak żyć?
Jak w piekle szkolnym, skupioną być?
Zachowanie logiki proporcjonalnie wprost spada,
gdy ból miłości, kolejne ciasne pętle na serce zakłada.

W moim umyśle jak w przeszłości,
bitwa trwa, pełno ofiar,bólu krwi i kości.
Stajesz w szranki z Aksolotlem, takim płazem,
test, czy ty? O czym myśleć? Co wygra tym razem?

Za zamyślonym, załzawionym wzrokiem,
myślę nad kończącym się, kolejnym szkolnym rokiem.
Nie wiem czy pragnę, aby zakończenie szybciej nadeszło,
czy chcę aby uczucie moje, do ciebie w końcu do historii przeszło.

Miłość boli, prawda do szczera,
na matematyce jak serca wyglądają zera.
Jedno spojrzenie celnie i szybko chwieje równowagę,
kochanie,kochanie, przy tobie naprawdę tracę rozwagę.

I gdybyś tak choć słowo ze mną zamienił,
bardzo byś mój humor tak zmienny odmienił.
Nie milcz, lecz i na mnie nie czekaj, bo nieśmiałość mam w duszy,
milczą usta, uważnie obserwują oczy, uważnie detali nasłuchują uszy.