środa, 24 sierpnia 2016

Memento be happy. ( Sierpień 2016 ) + Słowo Poetki.

Strach przysiadł nad mym uchem
I szepcze, 
Wskazuje w biel, krzycząc:
- czerń!
Na dobro rzekł zło,
Na miłość nienawiść,
Na nadzieję zwątpienie.
I siedzi na mym uchu i szepcze,
Wlewa w kanały flegmę rozpaczy.
Czekaj!
Łapię się liny utkanej z mych marzeń,
One wciąż się śmieją.

One jeszcze nie zwątpiły. 



czwartek, 18 lutego 2016

Anioł Istnienia. (Luty 2016 )

Na prośbę, więc i z dedykacją.
Dla Anioła~


Chwila ludzkie odlicza istnienie,
martwa wskazówka wygrywa requiem.
W świetle skąpany wojownik Jasności,
mruży oczęta ospale.
Ranek, li wieczór nastał złośliwy?
Minuta narodzin, sekunda agonii,
strata, nadzieja, rozpacz, wołanie
i jeden Anioł w zastępach diabelskich.
Skrzydła rozkłada, pióra rozdaje,
otacza opieką, otuchą.
Zamykasz oczy, nie widzisz Jasności,
tej co życia trzyma koniuszek.
Śpisz, cudu czekasz, marzysz…
Anioł gasi światło zduszając ziewanie,
śnij, śpij, on będzie tu gdy wstaniesz.


niedziela, 22 listopada 2015

Niewinna ( Wrzesień 2015 )



( Stare, nieaktualne.
Nieważne. )



Wilkom ( październik 2015 )


Pani dziwka. (Listopad 2015 )




Dziecięca naiwność prowadzi nas ku ludziom. 
Morderstwo na zaufaniu wywołuje dorastanie. 
Nadziejo, 
pani dziwko, 
przestań szczerzyć spróchniałe zębiska. 
Tolerancja upadła.
Triumf samolubnej godności. 
Bijcie pokłony, niewierne sukinsyny.




/ Ja w sumie nie wiem czy to jest wiersz, czy nie jest. W zamierzeniu miał to być opis na gg. /

środa, 23 września 2015

Do M. (Wrzesień 2015 )

To tylko tchnienie wiatru.
Pojawia się, orzeźwia i znika.
To jedynie kropla wody,
gdy stopy spalone są piaskiem pustyni.
To szept.
To Ty.

Zwaliły się stosy kamieni,
lecz podnosisz jeden.
Tylko jeden, lecz to pomaga.
Małe, drobne, prawdziwe.
I wiem, że mogę być spokojna,
bo gdy wszystko runie, zostaniesz.

Przyjaźń.
Złudzenie?
Prawda?
Podajcie mi proszę, definicje przyjaźni.
Przyjaźń to imię.

Twoje imię. 

środa, 1 kwietnia 2015

Dalej (Kwiecień 2015 )

I znikły wszystkie problemy
i w końcu było dobrze.
Świat stał się stabilny,
podłoga zakończyła codzienny taniec,
ustał sztorm myśli.
I w końcu było tak, jak być miało.
Proste, poukładane, prawdziwe.
Zerwała się wichura.
Rozpadło się wszystko.
Stoję po środku bałaganu i...
Nie wiem gdzie mam iść.
Nie wiem co mam zrobić.
Stoję na chwiejnych nogach.

I już sama nie wiem, kim jestem.