niedziela, 26 maja 2013

Dla Mamy ( maj 2013 )

Matko, mamo, mamusiu,
najdroższa memu sercu,
przewodniczko świata.
Rozkwitły już kwiaty,
uśmiechnij się,
trwa Twój ukochany miesiąc.
Spójrz! Trwa maj...
Mamo, zwróć uwagę na piękno świata,
mamo, spójrz w lustro, Ty jesteś piękniejsza.
Kwiaty to przyjemna woń i kolory,
Tyś bezpieczeństwem, ostoją, spokojem.
Czy słowo "dziękuję" wystarczy?
Czy wystarczy aby odpłacić za godziny zmartwień?
Za łzy wylane nad nogą skręconą?
Za nieprzespane noce,
za Twoją miłość?
Matko, mamo, mamusiu,
Tyś dała mi życie,
Tyś wzięła mnie za rękę,
Tyś poprowadziła mnie przez świat,
wychowała,
nauczyła jak być człowiekiem.
Dziękuję,  bo tylko dzięki Tobie,
jestem tym, kim być powinnam.
Nie mogę znaleźć słów, które to wyrażą,
brak ich, we wszystkich słownikach świata.
Tak więc dziś,
może zbyt dziecinnie,
odrobinę prozaicznie powiem:
kocham Cię, mamo.

wtorek, 14 maja 2013

Tsundere ( wiersz specjalny, maj 2013, napisany do recytacji w sql )



Życie? Życie to gra,
życie jest sceną.
Człowiek? Człowiek to aktor,
bezwiedna lalka, zabawka w rękach świata.
Tik-tak, zegar odmierza czas,
tik-tak, przedstawienie trwa.
Nie było próby? Nie ma scenariusza?
Lalko, lalko bez uczuć, graj na oślep.
Udawaj,wczuj się w role,
dopasuj, dopasuj do  otoczenia.
Każą, to rób.
Po prostu rób co powinnaś,
lalko, lalko bez uczuć,
graj, graj swoją rolę.
Plastikowy świat, utworzony na potrzebę jego stwórcy,
kamienne serce, porcelanowej aktorki.
Ona nie czuje, nie myśli, nie ma duszy,
ona po prostu jest.
Dla świata, nie dla siebie.
Kłamstwo. Blef. Oszustwo.
Lalka? Tak się wydaje,
taką w końcu ma rolę.
Udaje, bo udawać musi,
prawda należy TYLKO do niej.
Prawdę ukryła, na samym dnie porcelanowej duszy,
aby nie znalazł jej nikt,
kto znaleźć nie może.
Może kocha, może się boi, może, możliwe,
schowała uczucia,
gra swoją rolę.

Posłuszna światu,
światu który jest wolny, lecz objęty cenzurą,

w którym nie ma miejsca na własne zdanie,
w którym nie istnieją marzenia.  

środa, 8 maja 2013

To uczucie ( Maj 2013, wiersz biały )

Gdybym przypadkiem powiedziała prawdę,
co byś zrobił?
Nie wiem,
nie wiem nawet, czy chcę wiedzieć.
Strach - to czuję.
Uczucia, to tylko jedna z moich licznych fobii.

Gdybym przypadkiem powiedziała prawdę,
a ty nie umiałbyś powstrzymać śmiechu,
ja nie dałabym rady powstrzymać łez.

Nie chcę, żebyś widział jak płaczę.
Może to nieistotne, ale lubię udawać silną,
nawet wtedy, gdy cały świat się obraca,
obraca przeciwko mnie.

Bo miłość, taka odwzajemniona i pozbawiona lęku,
to jedno z moich marzeń.
To najbardziej nieralne,
to, które ukrywam
w głębi duszy,
serca
i między literami,
moich poetyckich zwierzeń.

Ludzie ( wiersz biały, maj 2013 )

Płakać już nie umiem,
chłód świata zmroził łzy.
Śmiać się szczerze nie jest mi dane,
mgła codzienności, pochłonęła śmiech.
Złość to uczucie bezcelowe,
zatacza krąg, mierzy w kata.
Nadzieja, tylko głupiec ją posiada,
ona zwodzi, ona kręci.
Ludzie, jedni niszczą drugich.
Ludzie są okrutni.
Ludzie kłamią.
Ludzie,ludzie, ludzie, gnębiciele i bestie. 

Poetka ( Wiersz biały, maj 2013 )

Nikt nie zrozumie,
co ma w sercu zakochana poetka.
Zamyka uszy na dźwięki,
powiekami zasłania okno na duszę,
nie chce pokazać swego serca.
Nikt nie zrozumie jej łez,
nikt nie odczyta, pośpiesznie zapisanych słów.
Nikt, zwłaszcza ten, przez którego krwawi dusza.
I płakać będzie poetka,
od wschodu do zachodu.
I żałować uczucia będzie,
dla którego straciła część siebie.

Niewinne łzy ( Wiersz biały, maj 2013 )

Ten świat
niegdyś pełen barw,
dziś kąpie się w szkarłacie.
To obraz czerwieni,
w czarno-białych ramach.
To uczucie, które zasłoniło świat.

Szczęśliwe zakochani powiadają,
że miłość uskrzydla,
nadaje barw bieli.
To jest dramat tej,
co tyle szczęścia nie miała.

Miłość jednostronna trzy tylko barwy przybiera,
biel, czerń i krwawą czerwień.
Kochać?
Nie kochać.
Nienawiść łatwiejsza,
nienawiść naturalna.

Jednostronna miłość,
czasem w nienawiść się zmienia.
To nie łzy,
to niewinne uczucie krwawi. 

wtorek, 7 maja 2013

Do nieśmiałości ( wiersz biały, maj 2013 )

Nieśmiałości, zdradliwa matko!
Kłamliwa doradczyni,
okrutna, okrutna pani!
Co mi po miłości,
gdy jedyne co zrobić potrafię,
to spojrzeć w jego oczy,
zarumienić się,
uciec wzrokiem w inny kąt?
Co mi po miłości,
gdy słowa wypowiedzieć nie potrafię?
Co mi po niej, skoro krok w przód
nie na moje jest nerwy,
nie na moje jest siły.
Nieśmiałości! Oh wypuść mnie,
daj opuścić swe objęcia!
Kocham go, kocham,
lecz nie powiem słowa.
Czerwienią ozdabiasz me policzki,
sznurem związujesz usta,
każesz spuścić wzrok,
jak cnotliwej panience sprzed wieków.
Nieśmiałości!
Nieszczęsna przyzwoitko!
Tak mnie chronisz,
tak dbasz,
abym nie zaznała szczęścia