Spójrz...
Wyglądam jak Rzymska księżniczka.
Zwiewna biała suknia,
rozpuszczone włosy targane przez wiatr,
przeplatana złotem opaska.
Spójrz!
Czas złożyć ofiarę.
Tę wazę...
Tę wazę łez.
Spójrz...
Złożyłam Ci serce...
Biło dla Ciebie.
Oddałam Ci duszę,
uśmiech,
myśli.
Czas na ostatni dar.
Spójrz!
Ta waza łez także jest dla Ciebie.
Słona ciecz...
Słona jak nasza miłość.
Spójrz..
Wciąż mam serce
i duszę
i myśli.
Nawet uśmiech.
Spójrz!
Zobacz ile znaczyła nasza miłość...
____
Zauważyłam, że łatwiej mi napisać coś sensownego na podstawie fikcyjnych uczuć moich postaci.. Heheszki :3
Bronią poety jest nie miecz, lecz jego słowo...
wtorek, 21 stycznia 2014
niedziela, 12 stycznia 2014
Minęło - Styczeń 2014
I nie zostało nam już nic,
oprócz tego jednego pocałunku.
Tak żywego w pamięci
i tak martwego na ustach.
Nie mamy już nic,
nic oprócz wspomnienia.
Zapomniałam ton twego głosu,
nie pamiętam słów.
W pamięci zatarł się dotyk,
lecz pozostał smak twych ust.
Tak lekki...
wkrótce i on uleci.
Spoglądamy na siebie tęsknym wzrokiem,
lecz nie przywrócimy przeszłości.
Już nie powiesz,że kochasz,
już nie nakarmisz mnie kłamstwem.
Już nigdy...
już nigdy nie będzie wczoraj.
Ulotność naszych relacji,
błahość naszych słów,
dziecinność marzeń,
oszustwo obietnic.
Lecz nadzieja trwała,
w każdym szybszym oddechu.
Bezwartościowe kocham,
o wielkiej wadze.
Nic niewarta tęsknota,
za najwyższą cenę.
Na wiatr rzucane kłamstwo,
które okazało się prawdą.
----
Pomysł na wiersz wziął się nie z życia a z RPG... tak cholernie mi szkoda Camii i Kiku ;-;
oprócz tego jednego pocałunku.
Tak żywego w pamięci
i tak martwego na ustach.
Nie mamy już nic,
nic oprócz wspomnienia.
Zapomniałam ton twego głosu,
nie pamiętam słów.
W pamięci zatarł się dotyk,
lecz pozostał smak twych ust.
Tak lekki...
wkrótce i on uleci.
Spoglądamy na siebie tęsknym wzrokiem,
lecz nie przywrócimy przeszłości.
Już nie powiesz,że kochasz,
już nie nakarmisz mnie kłamstwem.
Już nigdy...
już nigdy nie będzie wczoraj.
Ulotność naszych relacji,
błahość naszych słów,
dziecinność marzeń,
oszustwo obietnic.
Lecz nadzieja trwała,
w każdym szybszym oddechu.
Bezwartościowe kocham,
o wielkiej wadze.
Nic niewarta tęsknota,
za najwyższą cenę.
Na wiatr rzucane kłamstwo,
które okazało się prawdą.
----
Pomysł na wiersz wziął się nie z życia a z RPG... tak cholernie mi szkoda Camii i Kiku ;-;
sobota, 23 listopada 2013
Z wczoraj w dziś... ( listopad 2013 )
Jeszcze tylko moment
dzieli nas od nocy...
Jeszcze tylko chwila
aktualnej daty.
Jeszcze tylko minuty dziś...
jeszcze sekundy i jutro.
Zamykam oczy,
szukając straconych chwil.
Chwil których nie ma,
które już przepadły.
Znów analizuję
cały dzień miniony,
od nowa,
jakbym mogła przeżyć go jeszcze raz.
Powoli unoszę powieki,
bo dzień jeszcze się nie skończył.
Muszę wyprasować ubrania,
nakarmić psa,
sprawdzać o której mam tramwaj,
wyszczotkować włosy.
Gdy skończę,
zgaszę światło,
położę się na łóżku
i poczekam na sen.
Sen który najwidoczniej przyjść nie chce,
nie chce, lub nie może.
Miejsca mu nie ustępuje,
analiza dnia co minął.
O śnie,
śnie co wieńczysz dzień,
co łagodnie prowadzisz
z dzisiaj w jutro,
z wczoraj w dziś,
przyjdź.
Nie pozwól mi,
tkliwie spoglądać na minione błędy.
Nie pozwól mi,
nie pozwól zatracić się w historii...
***
Mam wrażenie, że piszę coraz gorzej ;____________________________;
dzieli nas od nocy...
Jeszcze tylko chwila
aktualnej daty.
Jeszcze tylko minuty dziś...
jeszcze sekundy i jutro.
Zamykam oczy,
szukając straconych chwil.
Chwil których nie ma,
które już przepadły.
Znów analizuję
cały dzień miniony,
od nowa,
jakbym mogła przeżyć go jeszcze raz.
Powoli unoszę powieki,
bo dzień jeszcze się nie skończył.
Muszę wyprasować ubrania,
nakarmić psa,
sprawdzać o której mam tramwaj,
wyszczotkować włosy.
Gdy skończę,
zgaszę światło,
położę się na łóżku
i poczekam na sen.
Sen który najwidoczniej przyjść nie chce,
nie chce, lub nie może.
Miejsca mu nie ustępuje,
analiza dnia co minął.
O śnie,
śnie co wieńczysz dzień,
co łagodnie prowadzisz
z dzisiaj w jutro,
z wczoraj w dziś,
przyjdź.
Nie pozwól mi,
tkliwie spoglądać na minione błędy.
Nie pozwól mi,
nie pozwól zatracić się w historii...
***
Mam wrażenie, że piszę coraz gorzej ;____________________________;
piątek, 22 listopada 2013
Pozornie ( Październik 2013... czyli o konkursie słów kilka )
Nakreślono je czarną kredką,
powoli obrysowano kontury
i choć kredki zmazać nikt nie umiał,
niezmywalnym poprawiono markerem.
Bez pytania,
bez zgody,
bez rozporządzenia ministra.
Nakreślono,
opisano,
zaszufladkowano.
Każdego.
Każdego opisano,
jego własną,
stereotypową etykietą.
Opisano i tak już zostało.
Kropelką przyklejona,
nie do zdarcia.
I stoją ludzkie istoty,
stoją w kolejce bez końca,
oznaczone jak towar sklepowy,
bez możliwości zmiany etykiety,
pod czujnym okiem
sąsiada, przyjaciela, kata.
Nie ważne coś zrobił człowieku.
nie ważne czyś dobry czy zły,
jak widzą, tak piszą.
Wyliczą wzór na osobowość,
choć ewidentnie brakuje im danych.
I nie ważne kim żeś jest, był czy będziesz,
etykiety pozorów,
permanentnej nie zedrzesz.
Oto wiersz... dobra, marne wypociny, jak zresztą każde moje 'dzieło' który dałam na konkurs. Jak się można domyślić - nie przeszłam. Mój brak talentu nie zmienia faktu, że poziom konkursu mnie załamał. Moja psiapsióła napisała wspaniały wiersz i także nie przeszła, a pojawiły się tam 'cudowne' utwory kończące się iście poetycko "chce mi się siku"... ZA-ŁA-MA-NIE.
piątek, 25 października 2013
Ten co nie upadnie ( październik 2013 )
Próbowałam coś do akademii wymyślić und... nie wyszło.
Oto naród co ukochał wolność,
naród co nie znał słowa dość,
naród co gotów był zginąć,
aby tylko nie nałożyć mu krat.
Zabrano ziemie,
zabrano wolność,
zabrano prawa,
rozwiązano rząd,
lecz pod kata ręką nie ugnie się Polak,
co woli zginąć
niż oddać swój dom.
Lata zaborów,
wiek niewoli,
wieczna walka o przetrwanie.
Te ziemie
tak licznie skropione krwią.
Biało-czerwoną krwią.
Rosja. Austria.Prusy.
Trzej kaci w maskach przyjaciół,
lecz nie podda się polski lud
co z Piasta wywodzi się rodu.
Trzy zabory.
Trzy rozbiory.
Trzy razy chciano nas zgładzić,
lecz jak feniks z popiołów,
pierwsi by walczyć,
ostatni by przegrać.
Polska ziemia,
krwawa ziemia,
nie raz zabierana.
Honor i ojczyzna,
po zaborze rana,
lecz Polska nigdy,
nie zostanie pokonana.
Oto naród co ukochał wolność,
naród co nie znał słowa dość,
naród co gotów był zginąć,
aby tylko nie nałożyć mu krat.
Zabrano ziemie,
zabrano wolność,
zabrano prawa,
rozwiązano rząd,
lecz pod kata ręką nie ugnie się Polak,
co woli zginąć
niż oddać swój dom.
Lata zaborów,
wiek niewoli,
wieczna walka o przetrwanie.
Te ziemie
tak licznie skropione krwią.
Biało-czerwoną krwią.
Rosja. Austria.Prusy.
Trzej kaci w maskach przyjaciół,
lecz nie podda się polski lud
co z Piasta wywodzi się rodu.
Trzy zabory.
Trzy rozbiory.
Trzy razy chciano nas zgładzić,
lecz jak feniks z popiołów,
pierwsi by walczyć,
ostatni by przegrać.
Polska ziemia,
krwawa ziemia,
nie raz zabierana.
Honor i ojczyzna,
po zaborze rana,
lecz Polska nigdy,
nie zostanie pokonana.
czwartek, 24 października 2013
Jesień ( Październik 2013)
Oto wynik nudnego zastępstwa w tym jakże "ciężkim" dniu o aż trzech godzinach lekcyjnych :O
****
Ostatnie ciepłe promienie słońca
tegorocznego lata,
powoli opadają z drzew liście
i pada deszcz.
Zmieniają się barwy świata,
od zieleni,
przez złoto,
do szarości.
Przygotowanie do bieli.
Wraz z porą, zmieniamy się my...
Energia lata powoli ustępuje,
nadchodzi zimowa senność.
To dopiero jesień,
lecz żyjemy zimą,
świętami,
chłodem.
Omijamy jesień,
jakby jej nie było.
Bo mokra,
bo pogoda zmienna,
bo brakuje konkretów.
Omijamy przygotowanie.
Ludzka ironia.
Ominąć przedsionek
i biec,
prosto do salonu.
Chcemy od razu,
z lata do zimy,
z dzieciństwa w dorosłość,
z przedszkola na wysokie stanowisko.
Ale...
...ale natura wie lepiej.
Stopuje nasze zapędy,
chęć przeżycia życia szybko,
coraz szybciej,
coraz mniej dokładnie,
biegnąc na oślep w przód.
****
Ostatnie ciepłe promienie słońca
tegorocznego lata,
powoli opadają z drzew liście
i pada deszcz.
Zmieniają się barwy świata,
od zieleni,
przez złoto,
do szarości.
Przygotowanie do bieli.
Wraz z porą, zmieniamy się my...
Energia lata powoli ustępuje,
nadchodzi zimowa senność.
To dopiero jesień,
lecz żyjemy zimą,
świętami,
chłodem.
Omijamy jesień,
jakby jej nie było.
Bo mokra,
bo pogoda zmienna,
bo brakuje konkretów.
Omijamy przygotowanie.
Ludzka ironia.
Ominąć przedsionek
i biec,
prosto do salonu.
Chcemy od razu,
z lata do zimy,
z dzieciństwa w dorosłość,
z przedszkola na wysokie stanowisko.
Ale...
...ale natura wie lepiej.
Stopuje nasze zapędy,
chęć przeżycia życia szybko,
coraz szybciej,
coraz mniej dokładnie,
biegnąc na oślep w przód.
Monolog wewętrzny ( Październik 2013 )
Wybacz, że Cię ranię.
Wybacz.
Nie jestem idealna,
łamię swoje, Twoje zasady.
Hej! Nie obrażaj się!
Jesteś ze mną zawsze,
raz skłamałam,
a Ty chcesz iść?
Chcesz zostawić mnie samą?
Przecież Cię słucham.
No... przeważnie.
Czasem zbytnio szlachetnie mówisz,
a każdy człowiek,
musi być odrobinę samolubny.
No co?
Znowu twierdzisz,
że przekroczyłam limit?
Zawsze tak mówisz.
Ej! Sumienie Ty moje kochane,
wiesz, że i tak wyjdzie na Twoje.
Wybacz.
Poprawię się.
A przynajmniej się postaram.
Obiecuję.
Nie obrażaj się.
Przepraszam.
Wybacz.
Nie jestem idealna,
łamię swoje, Twoje zasady.
Hej! Nie obrażaj się!
Jesteś ze mną zawsze,
raz skłamałam,
a Ty chcesz iść?
Chcesz zostawić mnie samą?
Przecież Cię słucham.
No... przeważnie.
Czasem zbytnio szlachetnie mówisz,
a każdy człowiek,
musi być odrobinę samolubny.
No co?
Znowu twierdzisz,
że przekroczyłam limit?
Zawsze tak mówisz.
Ej! Sumienie Ty moje kochane,
wiesz, że i tak wyjdzie na Twoje.
Wybacz.
Poprawię się.
A przynajmniej się postaram.
Obiecuję.
Nie obrażaj się.
Przepraszam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)