Sługo piekieł, lokaju nocy,
teraz, w tej chwili, twojej chcę pomocy.
Czarny kamerdynerze, podaj mi swoją dłoń,
w nieznaną skocz ze mną toń,
Oddany niewolniku, czemuż nie wykonujesz zadania?
Teraz. Szybko. Swe przedstaw żądania.
Psie piekieł, na me bądź wezwanie,
na moje każde, bądź zawołanie.
Warunek? Cena nie gra roli,
wszystko, byleś słuchał mej woli.
Dusza powiadasz?
Nocny kundlu... wygórowane prośby składasz.
Dobrze. Wszystko uczynię dla własnej ambicji,
w porządku, nie ma spraw, w piekieł stanę koalicji.
Sługo mroku, podnóżku szatana,
padaj, przede mną na kolana.
Moje chore rozkazy, dla ciebie być muszą świętością,
mój sługo, do mnie się odnoś z szacunkiem i grzecznością.
* Kuroshitsuji ( jap. Czarny Lokaj ) - anime. Nie będę spoilerować, odsyłam do oglądania.
Bronią poety jest nie miecz, lecz jego słowo...
sobota, 9 marca 2013
poniedziałek, 4 marca 2013
Yandere* ( luty 2013 )
Wzorując się na nieistniejącej postaci,
w chwili gdy umysł kontrole traci,
z siekierą i ostrzem w bolesnym tańcu,
po nierównym życia spaceruję szańcu.
Ja katem jestem, ja jestem ofiarą,
przez więzienie kroczę, z goryczy pełną czarą.
Uczucia coraz mocniej krwawią,
mentalne ręce nimi się bawią.
Dwóch posłańców i jedna ja, diablica
oni, dzieci zła, ja ich pomocnica.
Mord na uczuciach, krwawy, bezlitosny,
Ich los, żałosny.
Zginą śmiercią tragiczną, zapomniane,
bezwzględnie, uczucia niepotrzebowane.
* Yandere – typ postaci z mangi bądź anime, pozornie miłych i przyjaznych, jednak w rzeczywistości wrogo nastawionych do świata i mających skłonności do chorób psychicznych. Charakter Yandere ma podłoże miłosne.
Obcy znajomi ( luty 2012 )
Znam się, lecz to czysto teoretyczne pojęcie,
to uczucie gdy cię widzę, strach, koszmarne przejęcie.
Znamy się… tak twierdzimy,
lecz to tylko powierzchowne, prawdy nie widzimy.
Wiem o Tobie tyle, ile sama się dowiedziałam,
ja także o sobie, nic Ci nie powiedziałam.
Znamy się z uśmiechów, z każdego spojrzenia,
ja Cię znam także, z mojego marzenia.
Mówi się, że spojrzenie więcej mówi niż słów miliony,
jeden gest… tak wyczekany, upragniony.
Znamy się, czy nie? Przyjaźnimy się? Sama straciłam rachubę,
stoję nad przepaścią, krok przyniesie zgubę.
to uczucie gdy cię widzę, strach, koszmarne przejęcie.
Znamy się… tak twierdzimy,
lecz to tylko powierzchowne, prawdy nie widzimy.
Wiem o Tobie tyle, ile sama się dowiedziałam,
ja także o sobie, nic Ci nie powiedziałam.
Znamy się z uśmiechów, z każdego spojrzenia,
ja Cię znam także, z mojego marzenia.
Mówi się, że spojrzenie więcej mówi niż słów miliony,
jeden gest… tak wyczekany, upragniony.
Znamy się, czy nie? Przyjaźnimy się? Sama straciłam rachubę,
stoję nad przepaścią, krok przyniesie zgubę.
Do Ciebie ( luty 2013 )
Przy Tobie czuję się, jak księżniczka na zamku,
przy Tobie jestem, jak słońce o poranku.
Tylko w Twojej obecności, wiem gdzie być muszę,
zabrałeś mi serce, zabrałeś i duszę.
Miłość… czy to właśnie ona?
Dlaczego więc, me szczęście kona?
Na krwawym łożu, zostawiłam nadzieję,
w środku usycham, choć przy Tobie promienieję.
Wydaję się być wiecznie szczęśliwa i radosna,
lecz w mej duży trwa zima, nigdy nie nadejdzie wiosna.
Kocham… jedno słowo…
Kocham… wciąż na nowo.
Miłości nieodwzajemnionej kwitnie kwiat,
przeciwko mnie Ty, przeciwko mnie świat.
Krwawa łza, na duszy pada rany,
czemuż Ty sercu, tak bardzo jesteś ukochany?
Smutek ( maj 2012 )
Boli mnie to, co we mnie jest porażką,
choćby błąd mój, dziecinną był igraszką.
Często tak mam, że widzę same wady,
mam doła i ze wszystkimi szukam zwady.
O zaletach i talentach, bardzo łatwo zapominam,
lecz do listy swych wad, kolejne punkty dopinam.
Nienawidzę chwil, gdy nie potrafię przywrócić uśmiechu,
żeby nikt nie widział, łzy wycieram w pośpiechu.
Czasem płaczę, zupełnie bez powodu,
na temat złych chwil, nie potrafię skończyć wywodu.
Uwielbiam się śmiać, lecz często płaczę, łzy wylewam,
niewiadomego pochodzenia, smutek rozlewam.
„Dość!” – krzyczę, przestaję się smucić,
do czasu aż dziwny, dół zechce wrócić.
Dziś ( luty 2013 )
Nie ma „dzisiaj”. Zniknęło.
Jest „wczoraj” jest „jutro”, „dziś” zaginęło.
Wciąż myślisz o tym co było,
o tym co trwało, lecz już się skończyło.
Tęsknie spoglądasz na wskazówki zegara,
czas wygląda zza pieca, niczym nocna mara.
Wiesz, że to nie wróci. To przeszłość, to już nieistotne,
lecz mimo to, twe oczy, pozostają markotne.
Gdy zapominasz o tęsknocie za przeszłością,
znów nie tym co trzeba, bo martwisz się przyszłością.
Snujesz wywody, nad tym co jeszcze zrobić musisz,
dokąd pojedziesz i skąd wrócisz.
To, że TERAZ jesteś szczęśliwy, najmniejszego nie ma znaczenia,
bo dla ciebie, liczą się tylko plany i wspomnienia.
Wszelkie wydarzenia, nie graja tu żadnej roli,
idź, myśl do woli.
Nie ma „dzisiaj”? Jest. Ja nim żyję,
nowy dzień, złotymi nićmi szyję.
Mimo cierpienia ( Luty 2013 )
Tyle czasu już minęło,
tyle sekund upłynęło,
świat nie zatrzymał się ni na minutę,
mimo przegranej, wciąż o swą walczę redutę.
W boju, choć już z boku,
idę, mimo,że nie mogę zrobić kroku.
Sprawa przegrana, lecz iskra się tli,
nadzieję mordują wciąż na nowo ludzie źli.
Chwiejnie na nogach stoję,
a w duszy, strasznie się boję.
Upadła ma twierdza, Bastylia zdobyta,
lecz we mnie wciąż tkwi, siła ukryta.
Świat przeciw mnie, ja przeciw niemu,
odbuduję mą twierdzę, kamień po kamieniu.
I choć teraz padam, bo rady nie daję,
to jestem jak Feniks, z czasem z popiołów wstaję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)